W moim życiu bywało różnie. Co tu dużo mówić, wielokrotnie byłam załamana, nieszczęśliwa, płakałam często. Nieustannie targały mną skrajne emocje. Od hura optymizmu po szukanie sensu istnienia. Wiedziałam, że nie chcę tak żyć, ale kompletnie nie potrafiłam znaleźć na to rozwiązania. Każda pojawiająca się przeszkoda była dla mnie problemem nie do przeskoczenia, rosła do rangi ogromnej tragedii. Aż przyszedł moment, kiedy powiedziałam sobie, że czas z tym skończyć…

Wszyscy znają mnie uśmiechniętą i szczerze mówiąc, gdybym miała siebie opisać, to taka właśnie jestem. Ale gdy zastanowiłam się głębiej nad swoimi emocjami okazało się, że mam wiele twarzy, w mojej duszy grają skrajne emocje, nad którymi nie potrafiłam do tej pory zapanować. Zdając sobie sprawę z tego, że mój uśmiech często przyćmiony był przez negatywne stany, okazało się, że nie lubię siebie takiej, ba, to przeszkadza mi w codziennym życiu, a idąc dalej – tak naprawdę jestem nieszczęśliwa.

Kiedy mamy problemy jesteśmy z nimi kompletnie sami. Nie dlatego, że nie mamy dobrych ludzi wokół, bo zawsze jest ktoś kto chce nam pomóc, pocieszyć, wesprzeć. Ale jeśli my same nie będziemy chciały zmienić swojego nastawienia, nie będziemy potrafiły panować nad emocjami i chcieć być szczęśliwymi, nikt nie jest w stanie nam pomóc.

Wyobraź sobie sytuację, w której zmagasz się z jakimś problemem. Tylko Ty wiesz, co siedzi w Twojej głowie, tylko Ty masz wpływ na emocje, które w Tobie buzują. Nawet najlepsza rada nie jest w stanie odmienić Twojego myślenia jeśli Ty sama się nie odblokujesz. Chcesz być po prostu szczęśliwa? Ile razy powtarzasz to sobie, jednocześnie załamując ręce i dochodząc do wniosku, że przecież „to niemożliwe”, bo ciągle coś lub ktoś Ci w tym przeszkadza?

Ja sama wielokrotnie zastanawiałam się nad tym. Do momentu aż odkryłam, że nic ani nikt nie powinien mieć wpływu na to, czy jestem szczęśliwa. Pieniądze raz są, raz ich nie ma. Ludzie wokół mnie pojawiają się, później odchodzą, przychodzą kolejni. Czy naprawdę od tego ma zależeć moje szczęście? I czym ono w ogóle jest?

Od pewnego czasu moje życie wygląda zupełnie inaczej niż do tej pory, jestem szczęśliwa. Budzę się i wiem, że to będzie dobry dzień. Szczęście zależy od naszego podejścia. Twój poranek może być ponury ale wieczorne słońce może zachodzić w pełnych kolorach. Tylko Twój umysł może spowodować, że ten dzień będzie dobry. Warto zostawić smutki i złości z poprzedniego dnia, uśmiechnąć się i przeżyć ten dzień najlepiej jak tylko potrafisz, bo przecież nie żyjesz wiecznie.

Kluczem do szczęścia jest moje nastawienie do tego, co mnie otacza, do sytuacji które mnie spotykają. Złość, irytacja, gniew, płacz, załamanie owszem, pojawiają się raz po raz, ale dziś potrafię je kontrolować. Jestem sama sobie wdzięczna, że przeszłam tę drogę do zrozumienia, że panowanie nad własnymi emocjami pozwoli mi osiągnąć radość, jakiej do tej pory nie zaznałam.

Ale nie myśl, że moje życie usłane jest różami. Prowadzę firmę, jestem niezależna, jednak to wymaga wielu poświęceń, pracy i samozaparcia. Bywa, że gdy coś pójdzie nie tak, mam łzy w oczach, zaczynam się martwić, chce mi się płakać i szukać łatwiejszej drogi. Co wtedy robię? Pozwalam sobie na bycie w tym stanie jedynie przez chwilę. Natychmiast tłumaczę sobie, że jeśli będę się nadal zamartwiać, nie pomogę sobie. Stracę godzinę, dzień, może tydzień na bycie w stanie emocjonalnego zawieszenia, który nie jest przyjemny.

Nauczyłam się kontrolować swoje myśli. Uważam to za mój największy sukces ostatnich lat! Tak wiem, może wydawać się to dziwne, że nie pozwalam sobie na emocjonalne wycieczki w ciemne odmęty wyobraźni.

Ale nie! Nie robię tego, bo wiem, że chcę być szczęśliwa tu i teraz, moje myśli kieruję ku tym sprawom, dzięki którym uśmiecham się. Jestem wdzięczna za to, że budzę się i zasypiam zdrowa, że mam możliwość rozwijania swojej pasji, że jednocześnie jest to moją pracą, że mogę spotkać się z osobami, na których mi zależy i naprawdę czerpię z tego ogromną radość.

Kiedy w myślach narzekam na to, że jestem zmęczona, wtedy uświadamiam sobie, że powinnam być wdzięczna za to, że mogę trenować, mogę pracować, zmieniać komuś życie na lepsze, dawać innym coś od siebie, uśmiech, radość, pozytywną energię, dobre słowo. Najgorsze co można zrobić, to być rozchwianą emocjonalnie i przelewać te negatywne wibracje na otoczenie.

Dlatego tak bardzo skupiam się na treningu. Po pierwsze na treningu swojego ciała, który buduje mój charakter, samodyscyplinę, poprawia moją pewność siebie, powala mi na rozładowanie stresu i emocji, które się we mnie kumulują, ale również dzięki niemu mogę cieszyć się zdrowym, ładnym ciałem, z którego jestem dumna, bo czuję się piękną kobietą.

Z drugiej strony trenuję swój umysł, pracuję nad sobą nieprzerwanie. Zastanawiam się nad swoimi zachowaniami, analizuję je i wyciągam wnioski. A co za tym idzie, zmieniam się, bo wiem że tylko ja, ja mam wpływ na moje życie i na moje szczęście. Jeśli ja nie będę sama z sobą szczęśliwa, jeśli nie będę cieszyła się tym co robię, co mnie spotyka, jakie mam możliwości i szanse i nie będę tego wykorzystywała, nikt ani nic mi w tym nie pomoże.

Negatywne emocje nie muszą być Twoją słabością, mogą stać się Twoją siłą, jeżeli tylko codziennie pracujesz nad swoim umysłem. Twój mózg jest Twoim najsilniejszym mięśniem. Poza tym, co widać na zewnątrz, widać też co jest w środku. Można mieć najpiękniejsze ciało, ale bez równowagi emocjonalnej, jest ono tylko ładną otoczką wielu problemów, które wypisane są na naszej twarzy.

Ja odnalazłam sposób na to, żeby uśmiechać się i cieszyć życiem, które jest tylko jedno. Jeśli również chcesz być szczęśliwa i potrafić kontrolować swoje emocje, wyciszyć się i czerpać radość z każdego dnia, przyjdź do mnie na trening, znajdziemy złoty środek, bo ja już go mam!